Dowcipy


Register




Results 1 to 3 of 3

Thread: Dowcipy

  1. #1
    Przyjaciel
    Nadir's Avatar
    Join Date
    Aug 2010
    Location
    Polska
    Posts
    608
    Dziękuję
    0
    1 za 1 wypowied
    Rep Power
    0

    Dowcipy

    Rozczarowana swoim życiem seksualnym żona zwraca się do męża:
    - To był chyba dziesiąty raz w tym miesiącu, a ja słyszałam o takim byku niedawno sprzedanym na aukcji, który potrafił reprodukować się 365 razy w ciągu zeszłego roku,
    to wychodzi raz na dzień, no i co ty na to powiesz.
    Mąż poirytowany tym porównaniem stwierdza:
    - Tak, może i raz dziennie, ale najpierw trzeba było spytać prowadzącego aukcję, czy to codziennie było z tą samą krową!

    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Henryk ma 95 lat i mieszka w domu starców.
    Każdego wieczoru, po kolacji Henryk wychodził do ogrodu, siadał na swoim ulubionym fotelu i wspominał swoje życie.
    Pewnego wieczoru, 87-letnia Stefania spotkała go w ogrodzie.
    Przysiadła się i zaczęli rozmawiać. Po krótkiej konwersacji Henryk zwraca się do Stefanii z pytaniem:
    - Wiesz o czym już całkiem zapomniałem?
    - O czym?
    - O seksie.
    - Ty stary pierniku! Nie stanałby ci nawet gdybys miał przyłożony pistolet do głowy!
    - Wiem ale było by miło gdyby ktoś potrzymał go chociaż w ręce. I Stefania zgodziła się.
    Rozpięła Henrykowi rozporek i wzięła jego pomarszczonego fi**ka do ręki.
    Od tego czas co wieczór spotykali się w ogrodzie.
    Jednak pewnego dnia Stefania nie zastała Henryka w umówionym miejscu.
    Zaniepokojona (wszak w tym wieku o wypadek łatwo) poczęła go szukać.
    Znalazła Henryka w najdalszym kacie ogrodu a jego fi**ka trzymała w ręku 89-letnia Zofia.
    Stefania nie wytrzymała i krzyknęła ze łzami w oczach:
    - Ty rozpustniku! Co takiego ma ta lafirynda czego ja nie mam?!
    - Parkinsona...

    -------------------------------------------------------------------------------------------------------

    12-letni Jasio, pyta sie ojca (w mieście otwarto własnie agencje
    towarzyską):
    - Tato, a co własciwie robi sie w takiej agencji?
    Ojciec mocno zakłopotany odpowiada:
    - Synku, ogólnie rzecz biorąc mozna powiedziec, ze robi sie tam człowiekowi dobrze.
    Synek jest ciekawy. Raz dostaje od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film biegnie do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:
    - A co ty chłopczyku co chciałes?
    - No, chciałem, żeby mi zrobić dobrze, mam nawet pieniądze!
    Pani zaprosiła chłopca do środka, nastepnie zaprowadziła go do
    kuchni,ukroiła trzy duże pajdy świeżego chleba, posmarowała masłem i miodem i podała chłopcu.
    Chłopiec wpada do domu i krzyczy:
    - Mamo, tato, byłem w agencji towarzyskiej
    Ojciec mało nie spadł z krzesła, mamie oczy na wierzch wyszły.
    - I co?! - pytają niesmiało rodzice
    - Dwie zmogłem, ale trzecią już tylko wylizałem

    -------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Dwóm przyjaciółkom po długich namowach, udało się wreszcie przekonać mężów, żeby zostali w domu, a one same wychodzą na
    kolacje do knajpy, żeby
    przypomnieć sobie dawne czasy. Po zabawnie spędzonym wieczorze, dwóch butelkach białego wina, szampanie i buteleczce wódki
    opuszczają restaurację całkowicie pijane! W drodze powrotnej obie nachodzi nagła potrzeba, może dlatego ze dużo wypiły. Nie
    wiedząc gdzie iść się wysikać, jedna mówi do drugiej:
    - Wejdźmy na ten cmentarz, tutaj na pewno nikogo nie będzie.
    Wchodzą na cmentarz, najpierw jedna ściąga majtki, sika, wyciera się tymi majtkami i oczywiście je wyrzuca... Widząc to, druga
    od razu sobie
    przypomina, ze ma na sobie drogą markową bieliznę od męża i szkoda by ją tak wyrzucić. Ściąga więc majtki, wkłada je do
    kieszeni, sika i zrywa kokardę z
    pierwszego lepszego wieńca, żeby się podetrzeć.
    Na drugi dzień mąż pierwszej, dzwoni do męża drugiej:
    - Jurek, nawet sobie nie wyobrażasz co się stało! To koniec mojego małżeństwa!
    - Dlaczego?
    - Moja żona wróciła o 5 rano kompletnie pijana i na dodatek bez majtek! Od razu wywaliłem ją z domu.
    Na to drugi:
    - Marek, to jeszcze nic, wiesz co wykombinowała moja! Nie tylko przyszła pijana i bez majtek, ale miała włożoną w tyłek
    czerwoną kokardę z napisem:
    "NIGDY CIĘ NIE ZAPOMNIMY, ŁUKASZ, IGNAŚ, STASIEK I POZOSTALI PRZYJACIELE Z SIŁOWNI"

  2. # ADS
    Circuit advertisement
    Join Date
    Always
    Location
    Advertising world
    Posts
    Many
     

  3. #2
    Użytkownik
    Join Date
    Mar 2014
    Posts
    2
    Dziękuję
    0
    0 za 0 wypowiedzi
    Rep Power
    0
    Facet żali się kumplowi, że jego żona co rok wyjeżdża z koleżankami do sanatorium i wraca bardzo rozpromieniona i zadowolona. Kolega poradził, żeby ten pojechał do tego sanatorium i zbadał sprawę. Mąż po powrocie żony z sanatorium jedzie do tego uzdrowiska. Udaje się do portiera myśląc, że ten na pewno wszystkich zna.Pokazuje mu zdjęcie żony z koleżankami i pyta czy zna tą kobietę wskazując jedną z koleżanek
    - o znam! To ku..wa taka jakich mało!
    - a tą drugą pan pamięta? - pokazuje na drugą koleżankę
    - Panie to kur...wiszcze takie, że większej tu nie było!
    - a tą Pan pamięta? - pokazuje na żonę
    - o taak! pamiętam! Ta to porządna panie! Z mężem przyjechała, z mężem wyjechała!




    Idą dwie zakonnice: siostra Matematyka (M) i siostra Logika (L). Siostra M mwi:
    - Widzisz tego mężczyznę, ktry idzie za nami od dłuższego czasu?
    - Tak.
    - Za 2 min nas dogoni.
    - Zgodnie z prawami logiki musimy się rozdzielić, a wtedy pjdzie tylko za jedną z nas. Spotkamy się w zakonie.
    Do zakonu przychodzi pierwsza siostra M.
    Parę minut pźniej dociera i siostra L.
    Siostra M pyta się:
    - O Boże, o Boże ! I co się stało?
    - Zgodnie z prawami logiki mężczyzna mgł pjść tylko za jedną z nas i wybrał mnie.
    - I co, i co?
    - Zgodnie z prawami logiki gdy przyspieszyłam, on rwnież to zrobił.
    - I co dalej?
    - Zgodnie z prawami logiki zaczęłam biec, a on zrobił to samo.
    - O Boże! I co?
    - Zatrzymałam się i on zgodnie z prawami logiki zrobił to samo.
    - O Boże, o Boże i co?
    - Podciągnęłam do gry sutannę, a on zgodnie z prawami logiki zdjął spodnie.
    - O Boże, o Boże! I co?
    - Zgodnie z prawami logiki zakonnica z zadartą suknią biegnie szybciej, niż mężczyzna z opuszczonymi spodniami.

    Każdy, kto myślał, że to się skończy inaczej, musi teraz za karę odmwić 10 "zdrowasiek".





    Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się Jasiu, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
    - Ładny rower! - mwi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
    - Taaaakk!
    - To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przynisł lampkę - powiedział policjant i wypisał mu mandat za brak świateł. Jasiu wziął mandat, popatrzył i mwi:
    - Ładny koń, dostał go pan od Mikołaja? - Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
    - To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!

  4. #3
    Użytkownik
    Join Date
    Jan 2015
    Posts
    1
    Dziękuję
    0
    0 za 0 wypowiedzi
    Rep Power
    0
    Rzecz dzieję się w lesie. Pewien facet idzie do lasu. Bierze koszyk, bo chce zbierać w tym lesie grzyby. Idzie na polanę, tam na tej polanie patrzy a pod brzozą rośnie grzyb. Nie wziął tego grzyba pomyślał sobie €˜niech on sobie jeszcze trochę podrośnie, wezmę go następnego dnia€™. Następnego dnia wstaje rano pije herbatę, żona mu zrobiła tę herbatę i zupę mleczną, wstaje bierze koszyk zakłada kalosze, idzie do tego lasu, jedzie jak zawsze tramwajem, autobusem, no i idzie na tę polanę przez las. Patrzy a tu nie ma tego grzyba. Strasznie się rozzłościł, zdenerwował no ale wraca do domu, jedzie i mwi żonie że nie ma już tam tego grzyba. Więc ona mu na to: €˜pjdź tam jutro, może ten grzyb jeszcze tam będzie w okolicy gdzieś wyrsł€™, bo były świetne warunki pogodowe. On wstaje następnego dnia, bierze koszyk ktry miał, bierze kalosze, jedzie jedzie tam, idzie przez ten las mija po drodze leśniczego oraz wycieczkę harcerzy (dużo było tam osb tego dnia), idzie na tę polanę patrzy, nie a w tym miejscu nadal tego grzyba od tą brzozą. Nawet mgł zadzwonić do żony z komrki powiedzieć żonie że tego grzyba nie ma, ale pojechał do domu by przekazać jej to osobiście. Żona nazajutrz przy śniadaniu mwi mu aby jednak poszedł jeszcze raz sprawdzić, bo grzybnia rozwija się dosyć długo i może być tam jeszcze tego dnia. No i on pojechał. Jedzie jedzie, ma koszyk, zakłada kalosze. Jedzie tramwajem autobusem, przesiadka po drodze (to w ogle zielona linia w komleksie puszczy kampinowskiej tam już dalej jadą zawsze siedemsetki to już trochę inna trasa, Ci co znają warszawe to wiedzą). Jedzie tą siedemsetką, tam nawet spotkał kolegę w siedemsetce, jak się okazuje razem pracowali w hydroprojekcie takiej firmy ktra zajmowała się projektowaniem tam u kogoś też znajomego swojego czasu, zajmowali się projektowaniem zapr w warszawie, z resztą ta firma już nie istnieje. No i jadą tam, idzie już przez ten las sam bez znajomego, podchodzi do tej brzozy patrzy, jest grzyb! No i tak patrzy i mwi tak jakby do siebie "a skąd ty się tu wziąłeś?"€™ A€“ grzyb mu odowiada "To nie ja, ja jestem kurką, a tamten był koźlakiem!"€™


 


Similar Threads

  1. Dowcipy o bacy
    By Dementor in forum Inne - Humor
    Replies: 3
    Last Post: 29-12-11, 19:52
  2. Dowcipy o antykoncepcji
    By Dementor in forum Inne - Humor
    Replies: 0
    Last Post: 29-12-11, 11:14
  3. Dowcipy
    By kometa in forum Humor
    Replies: 0
    Last Post: 14-10-11, 15:57
  4. Dowcipy o Jasiu
    By Yanni in forum Inne - Humor
    Replies: 0
    Last Post: 14-07-11, 12:38
  5. Dowcipy o Jasiu
    By Yanni in forum Archiwum
    Replies: 0
    Last Post: 14-07-11, 12:38

Tags for this Thread

Posting Permissions

  • You may not post new threads
  • You may not post replies
  • You may not post attachments
  • You may not edit your posts
  •